Zalipie, malowana wieś
Wieś, w której chałupy, studnie, płoty, a nawet budy dla psów są malowane w kwiaty, odnawiane co roku w wieloletnim konkursie.
Kobiety w Zalipiu zaczęły malować kwiaty na swoich chałupach ponad sto lat temu, początkowo żeby zakryć osad sadzy wokół pieca, a to rozeszło się od okapu na ściany, potem za drzwi na tynk, na płoty, studnie, mostki i psie budy. Motywy to bukiety kwiatów z luźnego pociągnięcia pędzla na białym tle, malowane odręcznie pędzlami z krowiej sierści. Konkurs na najlepiej pomalowaną chałupę trwa od lat czterdziestych, a rozstrzyga się go po Bożym Ciele, więc malowanie jest najświeższe wczesnym latem. Dom Felicji Curyłowej, najbardziej znanej z malarek, utrzymywany jest jako muzeum.
Co naprawdę zobaczysz
- Dom Felicji Curyłowej - chałupa malarki zachowana tak, jak ją zostawiła, malowana w środku i na zewnątrz.
- Chałupy konkursowe - domy w całej wsi przemalowywane co lato przed rozstrzygnięciem.
- Drobiazgi - studnie, płoty, budy i mostki malowane tymi samymi motywami.
- Dom ludowy - dom malarek, z pracami i materiałami na pokaz.
Kiedy jechać
Czerwiec-wrzesień, najlepiej w tygodniach po rozstrzygnięciu konkursu wczesnym latem, kiedy farba jest świeża. Wieś rozciąga się wzdłuż dróżek, więc zarezerwuj czas na przejście albo przejechanie między domami. Zima i wczesna wiosna pokazują wyblakłe i zniszczone malowidła. Dom muzealny ma krótkie godziny i może zamykać się na przerwę obiadową.
Szczere oczekiwania
To działająca wieś, a nie atrakcja: większość malowanych domów jest prywatna i patrzy się na nie z drogi, bez wchodzenia. Liczby zmieniają się z roku na rok, a część chałup jest wyblakła albo już w ogóle nie malowana. Nie ma tu gdzie zjeść ani żadnej komunikacji publicznej, na której dałoby się polegać. Godzina albo dwie to obejmuje.
W okolicy
Tarnów z renesansowym rynkiem leży czterdzieści minut na południe, a Kraków jakieś półtorej godziny na zachód.
Godziny otwarcia, ceny biletów i sezonowe zamknięcia się zmieniają - sprawdź u źródła przed wyjazdem: strona oficjalna.